9 stycznia 2015

Książka ze świętych obcowaniem w tle

Proszę, sprowadźmy książki Chestertona wyłącznie do podręczników retoryki. Czytajmy je jako zapis procesów myślowych wybitnego intelektualisty. Reklamujmy jako kształtujące lapidarność stylu! Święty Augustyn wszakże nawrócił się pod wpływem nauczania świętego Ambrożego, którego słuchał wyłącznie z powodu jego kunsztu oratorskiego...

Wiele bym dała, aby choć jedna pozycja tego autora trafiła do rąk każdego studenta filologii polskiej, dziennikarstwa czy czego tam jeszcze. Bardzo bym sobie życzyła, żeby tego fantastycznego człowieka poznał każdy licealista. A każde korporacyjne szkolenie kończyło się obowiązkową lekturą jakiegoś jego dzieła. To moje noworoczne marzenie. Będę robiła wszystko, aby je spełnić :)

Dużo chyba mówię o świętości. Zaczęłam od prezentacji maturalnej, podczas której przewodnicząca komisji zadała mi pytanie, czy naprawdę zgadzam się z tezą, że świętość jest dostępna dla wszystkich... Od tamtej pory mam poczucie, że nawet jeżeli nikt tego pytania nie zadaje to wszyscy chcąc usłyszeć na nie odpowiedź. Ale nie o tym miałam pisać.

Zmierzam do świętych obcowania, czyli do tej wspólnoty, którą mamy my z tymi, który są już w niebie (oraz w czyśćcu). To całkiem realna rzeczywistość. Nie na darmo modlimy się do świętych, prosimy o wstawiennictwo czy hmm... nawet o radę. Nieustannie apeluję, żeby szukać swojego świętego, takiego żeby mógł zostać naszym przyjacielem. A że obcowanie świętych to nie tylko wspólnota z tymi kanonizowanymi to pozwolę sobie na wyznanie, że do Gilberta Chestertona mam stosunek co najmniej osobisty.

Historia jest prosta i nieskomplikowana, na dodatek w zupełności pozbawiona patosu. Otóż po zakończeniu lektury Ortodoksji w pełnym przekonaniu uznałam, że warto poinformować autora jakie są moje odczucia. Niewiele się zastanawiając wygłosiłam swoją recenzję: "Heretycy byli lepsi, Panie Chesterton" i jestem pewna, że Pan Chesterton odwdzięczył się jakąś kąśliwą, acz trafną ripostą. Takie moje obcowanie świętych.
I dla obrony samej siebie dodam, że po świecie krążą głosy jakoby proces beatyfikacyjny Gilberta Chestertona był bliski. Także, Panie Chesterton ja tu będę robić reklamę i Heretykom, i Ortodoksji a Pan tam będzie za mną orędował :)

Być może to właśnie dlatego łatwo było mi odnaleźć się w historii zagubionego i poranionego Augustyna, który spotkał na swojej drodze biskupa Ambrożego, mądrego i światłego świętego. Choć ze mnie żaden święty Augustyn i z Chestertona żaden biskup.
A Ortodoksja, choć w moim odczuciu nie tak porywająca jak Heretycy, jest majstersztykiem. I cokolwiek bym o niej napisała to będzie za mało, nie dość pięknie i nie dość dobrze :)

Musicie przeczytać!

tytuł: Ortodoksja
autor: Gilbert Keith Chesterton
data wydania: 2004
wydawnictwo: Fronda
ilość stron: 288
numer ISBN: 83-7031-427-9

3 komentarze :

  1. Jak musimy to chyba nie mam innego wyjścia :) Dziękuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawa lektura:) Właśnie dostałam tę książkę od męża:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...