16 lutego 2011

Mój pies, moja świnia, moje życie - Arnold Stadler

Kupiona na kiermaszu taniej książki na Dworcu Głównym w Poznaniu, za jedyne 7,90. I tym razem nie z powodu kopuły bazyliki św. Piotra w Rzymie na okładce. Skusiło mnie połączenie kopuły, kiełbasy i świni oraz oczywiście niska cena.
Na okładce dostępne są informacje o głównym bohaterze, czyli A. A. jest członkiem niemieckiej dynastii handlarzy świń, który jednak nie czuje się dobrze w tym fachu i postanawia zostać papieżem i nawrócić Mao Tse-tunga. W tym celu wyjeżdża do Rzymu, gdzie studiuje teologię i poznaje od podszewki życie kościelnych dostojników i watykańskiej administracji. Na tym jego historia się nie kończy (o czym nie dowiemy się z okładki), porzuca karierę duchownego, rezygnując z przyjęcia święceń, wyjeżdża z Rzymu i ... zostaje mówcą pogrzebowym.
Co ciekawe udaje mu się upozorować własną śmierć, gorzej niestety wychodzi mu rozpoczęcie nowego życia.
Odniosłam wrażenie, że fabuła w tej książce jest nieistotna lub ma naprawdę niewielkie znaczenie, zresztą jest tak dziwna i nieprawdopodobna, że trudno jest uwierzyć, że naprawdę ktoś mógłby to wszystko przeżyć. Głównym przesłaniem (jeśli w ogóle można w tym wypadku mówić o przesłaniu) jest to, że wszystko przemija, na świecie nie ma nic stałego, a Niemcy (historia dzieje się już po zakończeniu II wojny światowej) ciągle zmagają się ze spuścizną nazizmu. Kościół jest siedliskiem rozpasania i głównym winowajcą kryzysu wiary i wartości. Dlatego najlepiej rzucić to wszystko w cholerę? Przynajmniej takie odniosłam wrażenie.
Jest w tej książce coś co trudno określić, dla własnego użytku nazwę to niemiecką sztywnością i topornością, to nie jest określenie pejoratywne, w żadnym wypadku. Podobał mi się ten klimat i odrobina chaosu, przeskakiwanie z jednego wątku do drugiego, bezsensowne na pierwszy rzut oka wtrącenia. Nikt nie myśli linearnie, to bardzo dobrze, że autor nie postanowił tego zmieniać.
Mam poczucie pewnego niedosytu, opowieść za wcześnie się skończyła, autor wszystkiego nie wyjaśnił. A może to ja nie zdążyłam wszystkiego zrozumieć?

tytuł: Mój pies, moja świnia, moje życie
autor: Arnold Stadler
rok wydania: 2006
wydawnictwo: Jacek Santorski & Co
numer ISBN: 83-60207-55-0
ilość stron: 168

Mój piej, moja świnia, moje życie czytałam na obozie, w namiocie, w środku lasu, w autokarze. Oznacza to po pierwsze, że jest okropnie sfatygowana, po drugie, że nie zaznaczałam co ciekawszych fragmentów. Dlatego jeden będzie z okładki, a drugi z miejsca, w którym przypadkowo ją otworzyłam (książkę znaczy się).
"Wkrótce dowiedziałem się, że kardynał Buffi z najdrobniejszej przyczyny, na przykład po wyzdrowieniu z kataru, rozsyłał tysiąc (1000) kart dziękczynnych, aby zapewnić sobie głosy na konklawe. Nawet gospodyni oraz szofer eminencji uprawnionego do wyboru papieża otrzymywali z okazji imienin, urodzin i śmierci (rodziców) dowody pamięci od Buffiego; dysponował największą bazą danych w Wiecznym Mieście. Dziesięciu księzy zajętych było wyłącznie wysyłaniem listów z życzeniami oraz kartek z okazji wyzdrowienia. Dysponował pierwszymi komputerami w Rzymie. (...) Chciał zostać papieżem, Namiestnikiem Boga na Ziemi, tak jak ja."

"Oddychamy do końca. Przy życiu utrzymuje nas wyłącznie oddech, razem z ledwo zauważanym biciem serca. Potem ma przyjść po nas śmierć. Lecz przecież już z przedszkola musiałem wracać do domu na piechotę, razem z innymi, którzy szli w tym samym kierunku, co ja. Przedszkole jest teraz zamknięte. Doprowadził do tego brak sióstr zakonnych i dzieci (ile wspólnego ma jedno z drugim, nie wiem). Jeszcze później ogarnęło mnie pragnienie śmierci, tej słodkiej, zaśnięcia po szybko następującym zmęczeniu - i kochałem las cieśli z jego drzewami."

3 komentarze :

  1. Z tego co piszesz, książka może okazać się kapitalna. Ciekawe tylko czy można ją dostać w księgarni, choć z drugiej strony czemu by nie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zasadniczo kupiłam ją w księgarni, tylko, że na dworcu :) Widziałam też na Allegro, w ostateczności pewnie jest też w jakiejś bibliotece, np. w uniwersyteckiej. W bibliotekach uniwersyteckich są różne dziwne rzeczy (chociaż nie wiem, czy są one ogólnie dostępne).

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygował mnie tytuł i fabuła :).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...